wodniacy.net

usiądź przy naszym ognisku
Teraz jest 6 lip 2022, o 06:19

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 10 maja 2022, o 20:41 
Offline

Dołączył(a): 7 lis 2017, o 15:21
Posty: 53
Lokalizacja: Płocho
Tegoroczne Święta wielkanocne postanowiłem odpuścić. Nie jestem specjalnie wierzący, bliżej mi do słowiańskiego czczenia i szanowania przyrody i zjawisk naturalnych niż faceta który chodził po wodzie. Nie miałem ochoty na to świąteczne obżarstwo. Wiedziałem że chce popływać ale oczywiście tradycyjnie nie wiedziałem gdzie. Życzeniem moim było jedynie żeby nie było zbyt daleko i fajnie jakby dało się tam dojechać komunikacją zbiorową. Z pomocą przyszło forum wodne i pasożytnictwo na przepłyniętych już trasach kolegów i koleżanek, które to bardzo często są dla mnie inspiracją i pomysłem do własnych spływów i przygód na wodzie.
Najbardziej pomocna i intrygująca okazała się relacja Włodka ze spływu Orzycem. Rzeka spełniała wszystkie kryteria niezbyt daleko możliwość dojazdu do Makowa Mazowieckiego autobusem i zdjęcia na mapach Google nie zwiastujące z wałek na trasie (nie muszę pisać, że zwałki były). Trochę z lenistwa autobus zamieniłem na dogadanego pod stołem kierowcę pewnej taksówkowopodobnej aplikacji, co pozwoliło skorzystać z sugestii Włodka by zacząć powyżej Makowa w miejscowości Krasnosielsk. Metę w zależności od tego jak będzie się płynąć zaplanowałem między Serockiem a śluzą Żerań w Warszawie. Poczynione zakupy uwzględniały kawałek ciasta, pierogi i jajka na świąteczne śniadanie.

Uber majster nie był zachwycony widząc mnie ubranego w moro z wielką ilością tobołków ale dzielnie pomagał wszystko zapakować do samochodu.
130km w słoneczny poranek minęło szybko zważywszy że jako jeden z nielicznych wyjazdów siedziałem jako pasażer I mogłem podziwiać widoki przez okno. A to sarenka, to bażant, a to pani ku*wa, jakieś śmieci, ładne drzewo, mostek, szosa na Ostrołękę.
Pole biwakowe oznakowane tablicą informacyjną miało na stanie stojak na kajaki wiatę ze stolikiem, piękną tablicę informacyjną o szlaku kajakowym ale o kibelku nikt nie pomyślał. Co prawda łączka graniczyła z boiskiem sportowym i tam chyba w kontenerach były szatnie ale za zamkniętym ogrodzeniem to się chyba nie liczy.
Złożenie łódki, ostatnie zakupy lokalnym sklepie gdzie udało się kupić kawałek słoniny, trochę słodyczy i kilka browarów, do tego plenerowe śniadanie przed wypłynięciem sprawiło że dopiero koło południa udało się zejść na wodę. Całkiem ładny ten Orzyc. Początkowo bardzo kręty później uraczył dodatkowo zwałkami a jako że byłem miękką łódką pokonywanie ich nastręczało więcej trudności. Ze 2 razy w ruch musiała pójść piła do drewna, 1 zwałkę zagradzającą całe koryto udało mi się uprzątnąć i udrożnić co po pierwsze dało mi satysfakcję a po drugie pozwoliło uniknąć przenoski a przy którejś przenosce w trawie znalazłem cocacolę. zamkniętą. wyblakłą od słońca. przeterminowaną. Wieczorem wypiłem razem z ginem 8-)

Dystans pokonany pierwszego dnia to około 16 km. Nocleg na łączce jakieś 2 metry nad wodą. Niestety bardzo muliste brzegi wykluczały kilka ciekawych miejsc do lądowania a to dysponowało niewielkimi schodkami wydeptanymi w ziemi.
Drugi dzień rozpoczął się od utonięcia w mule i zamoczeniem woderów tuż przed startem. Także stara zasada, że im dłuższe kalosze, tym głębsza woda pozostaje aktualna :lol:
Krótki postój w Makowie Mazowieckim gdzie zaznaczone pole biwakowe to była niewielka łączka nad wodą w połowie podmokła z tradycyjnym błotnistym i mazistym zejściem. Spotkany tambylec zeznał, że w miarę komfortowo zacząć można jeszcze wcześniej niż Krasnosielc, jednak nie zanotowałem nazwy miejscowości.
Spotkane po drodze żaby bawiły swoimi rytuałami gdy jedna żaba pływała na drugiej żabie :)
Przenoski przy jazie nie udało się uniknąć, a z racji remontu tegoż musiałem otworzyć sobie ogrodzenie budowlane którym był otoczony teren przy samej rzece, na szczęście żaden pan cieć nie wyskoczył na mnie z psem albo gazem.
Świąteczne śniadanie zastało mnie już na Narwii. W sympatycznej bindudze wędkarskiej z ładnym dojściem do wody ze stadem niedawno przebudzonych w kleszczy które z pasją pozbawiałem odnóży nożem, przepoławiałem na pół lub paliłem żywym ogniem.
Na świąteczne śniadanie wjechały min. jajka, jabłka i banany w cieście, pierożki kiełbasa i ciasto.
Poniedziałkowa wizyta w Pułtusku z piękną plażą piaszczystą nieopodal zamku wprawiła w dobry nastrój. Niestety z powodu zagęszczania ruchów by dotrzeć do domu odpuściłem opłynięcie zamku po dawnej fosie co będzie trzeba nadrobić innym razem.
Przed Pułtuskiem nad Narwią zaobserwowałem ciekawą działeczkę. Otóż stało na niej kilka domków letniskowych, a z boku w szeregu stało kilka sraczyków. Niby to normalne, ale strasznie mnie to rozbawiło. Udokumentowane fotką, ale telefonem to bardzo słabo widać szczegóły.
Wieczorem dotarłem do Serocka gdzie postanowiłem zakończyć spływ. Powrót do domu zapewniła taksówkopodobna aplikacja tym razem bez dogadywania się pod stołem.

Uwaga numer 1. Nie sprawdzałem prognozy pogody zawsze zabieram standardowy zestaw ciuchów na wyprawę a pogoda była idealna jaką lubię. W dzień słonecznie i ciepło tak na bluzę bądź krótki rękawek w nocy rześko. Świąteczny poranek woda zostawiona na noc w wiaderku zamarzła. Nie zabrałem niestety kremu do opalania, nie sądziłem że słońce aż tak bardzo będzie grzało i nosek miałem spalony i później schodziła mi z niego skóra.
Fajnie na pytanie gdzie byłeś na święta że taki opalony odpowiedzieć "w Pułtusku" :lol:
Uwaga numer 2 popularna aplikacja taksówkowa bardzo ułatwia logistykę, należy pamiętać że wyjechać z aglomeracji na zadupie można, ale zamówić kursu z zadupia do aglomeracji już nie.
Uwaga numer 3 podobały mi się święta nie za stołem
Uwaga numer 4 gotowanie postanowiłem oprzeć o mój składany grill i coraz bardziej jaram się jego możliwościami.
Uwaga numer 5 gdyby nie to obrzydliwe błoto na granicy lądu i wody mogłaby to być jedna z moich ulubionych rzek
Porównując dno Orzyca z dnem Wkry zauważam że obie rzeki w górnym biegu są bardzo muliste i dopiero bliżej ujścia pojawia się więcej piasku przy brzegach co niestety nie znaczy że mu zanika.

fotosy:
https://photos.app.goo.gl/mdi9DigRkHZJyt6a9

_________________
_
glynu
instagram: czerwone_canoe


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL