wodniacy.net

usiądź przy naszym ognisku
Teraz jest 19 lis 2018, o 17:36

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 26 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 8 sty 2017, o 00:10 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4999
Lokalizacja: Ząbki
właśnie wróciłem do domciu po naszej wspólnej łazędze po terenach poligonu Rembertów.

Może na początek parę słów o samym poligonie
Źródło http://www.dawnyrembertow.pl/index.php/historia-rembertowa.html?showall=1

Powstanie Rembertowa wiążę się nierozerwalnie z powstaniem poligonu artyleryjskiego i budową "Drogi Żelaznej Warszawsko - Terespolskiej" w latach 1867-1880, w ramach której powstał przystanek kolejowy Rembertów, zaprojektowany przez Alfonsa Ferdynanda Kropiwnickiego.
Około 1888 r. na części podmokłych terenów pobliskich majątków: Żuławka, Dębe Małe, Hellenówka, Kaleń, wykupionych m.in. od Ksawerego Rychłowskiego władze carskie zorganizowały poligon i obóz artyleryjski dla garnizonu warszawskiego. Wzdłuż torów kolejowych aż do dzisiejszego Sulejówka i Okuniewa powstały zespoły koszarowe składające się z drewnianych baraków na podmurówkach. Koszary miały własny szpital, piekarnię, pocztę i studnie oraz własną kolejową stację wyładowczą (tzw. platformę) dla oddziałów przybywających tu na ćwiczenia poligonowe.
W latach 1892-93 na skraju lasu koło wsi Karolówka powstał Fort Kawęczyn, stanowiący część Warszawskiego Rejonu Fortecznego Twierdzy Warszawa. Miał on ochraniać skrzyżowanie drogi fortecznej między Wawrem i Zegrzem z linią kolejową do Terespola. Fort zbudowano według zaleceń prof. Wieliczko, a prace nadzorował carski gen. Jakowlew. Jednak zmiana koncepcji wojennych spowodowała likwidację Twierdzy Warszawa i wysadzenie Fortu Kawęczyn ok. 1912 r.
W czasie I wojny światowej, po 1915 r. Rembertów został zajęty przez Niemców. Na terenie carskich koszar powstała podoficerska szkoła artylerii, a póŸniej także punkt zborny Legionów Polskich.
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. na terenie poligonu rembertowskiego, którego pierwszym komendantem został płk. Eugeniusz Hulanicki, powstała Szkoła Oficerska Artylerii pod komendą płk. Wastermarka oraz kursy, na których wykładowcami byli m.in. oficerowi francuskiej Misji Wojskowej (w tym kpt. de Gaulle, późniejszy generał i prezydent Francji), a następnie Doświadczalne Centrum Wyszkolenia Armii (przemianowane w 1922 r. na Doświadczalne Centrum Wyszkolenia), którego komendantami byli gen. Wacław Scawola Wieczorkiewicz, gen. Rudolf Prich i gen. Wacław Dziewanowski. Duży wkład w rozwój garnizonu wniósł w tym czasie kwatermistrz DCWA mjr Mieczysław Czaderski.
W czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. Rembertów stanowił bezpośrednie zaplecze "bitwy warszawskiej". Na terenie poligonu formowały się oddziały ochotników i stacjonowały sztaby 15 Dywizji Piechoty gen. Junga i 8 DP gen. Burhardt-Bukackiego. Po "Cudzie nad Wisłą" w dawnych carskich koszarach zorganizowany został przejściowy obóz jeniecki dla żołnierzy Armii Czerwonej.
W 1931 r. z połączenia Doświadczalnego Centrum Wyszkolenia, Szkoły Strzeleckiej z Torunia oraz administracji koszar i komendy placu poligonu w Rembertowie, powstało Centrum Wyszkolenia Piechoty, jako centralny ośrodek szkolenia oficerów. Komendantem CWPiech został ppłk Bruno Olbrycht, a wśród kadry wykładowców byli m.in. pułkownicy Antoni Chruściel, Jan Mazurkiewicz, Karol Ziemski, Jan Rzepecki, Leopold Okulicki, Adam Lewicki, Marian Porwitt i Bronisław Duch. W ramach reorganizacji Fabryka Amunicji "Pocisk" przeszła w 1932 r. pod zarząd Ministerstwa Spraw Wojskowych i zmieniła nazwę na Wojskowe Zakłady Pirotechniczne. Dyrektorem tego zakładu został ppłk. Jerzy Zapolski. Na terenie Rembertowa stacjonowały też dwie wzorcowe jednostki manewrowe: 3 Batalion Strzelców oraz 32 dywizjon artylerii lekkiej. Pokazowe manewry na poligonie były często obserwowane przez władze państwowe z prezydentem Ignacym Mościckim na czele oraz liczne zagraniczne delegacje dyplomatyczne i misje wojskowe.
Przed wybuchem II wojny światowej latem 1939 r. w Rembertowie zmobilizował się 3 Batalion Strzelców oraz rezerwowy 103 batalion strzelców, które później brały udział w obronie Warszawy. Kadra CWPiech stanowiła trzon mobilizowanej w okolicach Rembertowa 39 Dywizji Piechoty, która wzięła udział w walkach m.in. w okolicach Dęblina i Tomaszowa Lubelskiego.
W czasie okupacji hitlerowskiej na terenie Rembertowa i w jego okolicach Niemcy zorganizowali obóz jeniecki (filię Stalagu 333), obozy pracy oraz getto żydowskie. W październiku 1940 r. w obrębie ulic Gawędziarzy, Cyrulików, Mariańskiej i Parkowej powstało getto dla miejscowej, oraz przesiedlonej z Kalisza, ludności żydowskiej. Getto zostało zlikwidowane w sierpniu 1942 r., a większość z jego ok. 2000 mieszkańców została wypędzona na stację kolejową w Falenicy i stamtąd przetransportowana do obozu śmierci w Treblince, gdzie zostali zamordowani.
Bezpośrednio przed napaścią hitlerowskich Niemiec na Związek Radziecki w czerwcu 1941 r. w Rembertowie miał siedzibę sztab niemieckiej Grupy Armii "Mitte", a po agresji na ZSRR w koszarach i na poligonie z dezerterów z Armii Czerwonej formowane były kolaboracyjne oddziały m.in. Legionu Turkmeńskiego SS (162 Infanterie Division). Na terenie Wojskowych Zakładów Pirotechnicznych zorganizowany został też obóz jeniecki dla żołnierzy Armii Radzieckiej, którzy pracowali w fabryce oraz na terenie poligonu. W 1943 r. w Rembertowie Niemcy utworzyli też Bazę Zapasową Obsług Pociągów Pancernych oraz Szkołę Podoficerską Wojsk Pancernych
Mimo represji i dużego nasycenia jednostek niemieckich w Rembertowie przez cały okres okupacji działały prężnie polskie organizacje konspiracyjne: Armia Krajowa, Narodowe Siły Zbrojne, Armia Ludowa oraz konspiracyjne harcerstwo "Szare Szeregi". Do najbardziej znanych wydarzeń konspiracyjnego podziemia należała obrona radiostacji KG AK w domu na rogu ul. Gawędziarzy i Haubicy, tajna działalność drukarni Zwolińskiego, pracującej dla potrzeb Komendy Głównej AK oraz spalenie akt Arbeitsamtu.
Po wyzwoleniu Rembertowa 14 września 1944 r. na jego terenie stacjonował m.in. 3 pułk piechoty 1 Armii Ludowego Wojska Polskiego, który przygotowywał się do uderzenia na Pragę. Jednocześnie na terenie dawnych Wojskowych Zakładów Pirotechnicznych Rosjanie zorganizowali Obóz Specjalny NKWD, w którym przetrzymywano i skąd wysyłano na Syberię zatrzymanych żołnierzy polskiego podziemia. Dnia 25 maja 1945 r. oddział partyzancki z Mińska Mazowieckiego uderzył na obóz i uwolnił przetrzymywanych w nim polskich więźniów.
Po wojnie do Rembertowa przeniesiona została Akademia Sztabu Generalnego, a na terenie fabryki "Pocisk" utworzono m.in. bazę jednostki łączności Armii Radzieckiej, która jako ostatnia w 1992 r. wycofała się z Polski.
W 1957 r. Rembertów został przyłączony do Warszawy jako część dzielnicy Praga Południe. W 1992 r. w ramach zmian ustroju Warszawy, stał się samodzielną gminą, a po kolejnej zmianie statutu miasta w 2002 r. uzyskał status dzielnicy Miasta Stołecznego Warszawy.


Myślę że to streszczenie będzie nieco przydatne żeby poznać i nieco ogarnąć historyczne tło i odciśnięte przez historię piętno na tych terenach w postaci pozostałości czyli okopów, transzei, stanowiska artyleryjskich oraz wszelkiego rodzaju bunkrów i umocnień.
Jednym słowem wszędzie widać ślady działalności człowieka w postaci jakichś umocnień, obwałowań lejów po ostrzałach itp.
Warto wspomnieć że poligon nadal jest wykorzystywany przez nasze wojska choć już w nie takim stopniu jak kilka czy kilkanaście lat temu
Ale ponieważ tereny są olbrzymie i bardzo rozległe to niestety trzeba sporo czasu spędzić na deptaniu po lesie żeby choć troszkę tych umocnień i śladów zobaczyć.
A że tereny są najdelikatniej mówiąc mocno podmokłe :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: to właśnie zimą jest najlepszy czas na penetrację terenu poligonu bo można wejść w miejsca do których wiosną latem czy jesienią nie będzie dostępu ze względu na podmokłe tereny oraz tak bujną dziką roślinność że trza by z piłą łańcuchową się przedzierać przez te chaszcze
W sumie teren poligonu jako miejsce naszego sponiewieru wypadł w ostatniej chwili jak Sikor musiał sobie odpuścić nasz mały wypad. Czołg po spakowaniu plecaka i próbie jego ponoszenia odpadł ze względu na problem z kręgosłupem.
W sumie zostało nas 3 poj..... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Predator, Tomek no i ja
plus Ted na małym spacerku wraz z nami.
Szkoda że tak mało nas poszło ale chyba Czołgu jednak wiedział co robi nie idąc z nami :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Naszą trasę zaczęliśmy od punktu w Michalowie - o tu https://www.google.pl/maps/place/52%C2%B016'12.1%22N+21%C2%B022'16.6%22E/@52.270032,21.3691033,17z/data=!3m1!4b1!4m5!3m4!1s0x0:0x0!8m2!3d52.270032!4d21.371292
Po drodze Ted zostawił swoje auto w Okuniewie i już razem nas wszystkich w komplecie Młody dowiózł nas na miejsce.
Tam szybkie wypakowanie i pamiątkowe foty żeby było co w razie czego na nagrobek wrzucić jak zamarzniemy w lesie :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Obrazek
Obrazek

Młody pojechał do domu a my ruszyliśmy w las
jak to dobrze mieć w domu drugiego kierowcę :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Na początku szliśmy sobie lajtowo aż doszliśmy do pierwszego bunkra przy którym spędziliśmy nieco czasu eksplorując go.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nawet niechcący Predator znalazł małą puszkę z geokeszingu.

Obrazek

oczywiście zostawiliśmy po sobie ślad :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Obrazek

było troszkę śmiechów - ale ruszyliśmy dalej.
Niedaleko był następny obiekt

Obrazek
Obrazek

dalej poszliśmy wierzchołkiem ciągnącego się całkiem dużego wzniesienia które ciągnie się tu przez ładnych kilka kilometrów.
Troszkę wiało ale dzięki temu że słoneczko pięknie świeciło szło się całkiem przyjemnie.
Tak to doszliśmy do szosy Zabranieckiej i przecięliśmy ją wdrapując się na kolejne wysokie wzniesienia. Dale szliśmy wierzchołkiem który w końcu doprowadził nas do jednego z olbrzymich obiektów ( prawdopodobnie strzelnica dla czołgów lub armat bo obwałowania są tam olbrzymie ). Po drodze opuścił nas niestety Tedzio który dziś miał lecieć do roboty więc nie mógł z nami zostać.
Jak doszliśmy do tej fortyfikacji to zajęliśmy bunkier i zrobiliśmy sobie przerwę śniadaniową rozpalając w bunkrze małe ognisko i podgrzewając zamarzającą wodę.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

potem idąc dalej eksplorowaliśmy kolejne umocnienia, okopy i bunkry

Obrazek

przedzierając się przez chaszcze oraz ciężkie do przebrnięcia latem tereny, a także idąc po ścieżkach zwierząt i duktach leśnych dotarliśmy w końcu do Kalińskich Mostów
jest to zarówno miejsce po starym zniszczonym moście jak i rezerwat przyrody
Tam przeprawiliśmy się po powalonych drzewach na drugą stronę rzeki Długiej.
Tej samej którą niedawno ze Średnim próbowaliśmy eksplorować i skończyła nam się woda.
Tu jesteśmy już po tej drugiej stronie tego rozlewiska które nas zatrzymało

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

to właśnie moje ulubione rejony bo są na prawdę dzikie i ciężkie do przejścia
A poza tym rośnie tam wszystko tak jak natura sobie życzy a nie jak leśnicy z pilami

Obrazek
Obrazek
Obrazek

doszliśmy na zaplanowane przez mnie miejsce obozowiska.
czasami właśnie w tym miejscu sobie obozuję jak pojawię się na poligonie
Teren okazał się zryty przez dziczyznę i skuty lodem więc nie do ruszenia.
Żeby cokolwiek wyrównać teren trza było najpierw narwać suchych nawłoci i czego tam popadło żeby sobie wymościć miejsce pod spanie.
I wyrównać i jednocześnie odizolować od zamarzniętego podłoża.
a nazbierać tego wcale nie było łatwo.
Niby w okolicy tego mnóstwo rośnie ale wszystko pogięte przez wiatr, przywalone przez śnieg i zamrożone
żeby narwać towaru pod karimatę to z dobrą godzinę z Predatorem lataliśmy po terenie zapadając się w tych zasypanych i zamrożonych nawłociach.

Obrazek

Tomek - jako że miał leciutki namiot ( dwuosobowy a zaledwie 1,3 kg wagi - super nie ? ) uporał się z rozbiciem obozu moment
My z Predatorem walczyliśmy dość długo ale w końcu Tomek złapał się za rozniecanie ognia a my zaczęliśmy znosić towar do palenia.
Z początku wydawało się że szast-prast i ognisko zapłonie ale rzeczywistość szybko zweryfikowała nasze plany.
Co tylko ogień łapał małe kawałki drewna to zaraz gasł. T było dołujące tym bardziej że już zaczął zapadać zmierzch i temperatura zaczęła gwałtownie spadać
W końcu po godzinnej walce wypalając wszelkie podpałki jakie mieliśmy od kory brzozowej po waciki i spirytus do kuchenki ponieśliśmy porażkę :lup: :lup: :lup:
W tej temperaturze spirytus nawet się palić nie chciał bo prawie nie parował.
Dopiero nazbierane śmiecie w postaci ( wstyd przyznać ) plastikowych butelek i ogrooooomnej ilości drobniutkich patyczków dopiero dały radę i w końcu otrzymaliśmy ogień.
Z początku malutki, nieśmiały i ledwie pełzający po patyczkach ale w końcu siłą, sposobem i godnością osobistą udało się uzyskać troszkę żaru i ognisko dymiąc niemiłosiernie zaczęło w końcu się palić.
Dziwne to było ognisko bo z początku można było praktycznie łapę do środka wsadzić i nie czuło sie wcale żaru ani ciepła ognia.
Ale czemu się dziwić.
Niedawno dość długo padał deszcz przemaczając wszystko do suchej nitki a potem nagle przyszedł mróz zamrażając tę wodę w drewnie.
Zanim się te drewno podgrzało, zanim się odparowała woda i zanim drewno w końcu zajęło minęła kupa czasu i wielkie chmury pary wymieszanej z dymem.
No ale w końcu się udało. Mamy ogień a co za tym idzie powoli zaczyna sie robić ciepło.

Obrazek
Obrazek

mogliśmy w końcu z czystym sumieniem zasiąść do obiado - kolacji.
Można było w końcu zacząć odmrażać wodę oraz zabrane produkty.
Jak wspomniałem temperatura zaczęła mocno spadać i pod wieczór mieliśmy już minus 20 stopni.
A może nawet i nieco więcej bo Młody mi mówił że u nas w Ząbkach tyle było a tam w lesie mogło być jeszcze kilka stopni mniej.
i ten mrozek wyraźnie było czuć jak co jakiś czas wstawaliśmy żeby opalu donieść. Na szczęście nie trzeba było chodzić bo olbrzymie ilości powalonych drzew było pod ręką

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jak widzicie wszystko zamarzło - nawet pomarańcze żeby dało się zjeść trzeba było nad ogniskiem rozmrozić :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

a tak przeważnie wyglądało nasze ognisko z małymi wyjątkami kiedy drewno się podsuszało i łapało temperaturę oraz żar i buchał piękny ogień

Obrazek
Obrazek

jako że byliśmy nieco zmęczeni łazęgą po górkach i leśnych ostępach z całym wyposażeniem na plecach a potem te rozbijanie obozowiska i walka z ogniem to spać poszliśmy wyjątkowo wcześnie bo chyba coś koło 22 - 23 jeśli się nie mylę.
Może Chłopaki mnie poprawią :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
rozeszliśmy się zatem do naszych sypialni.
Oj ciężka to była dla mnie noc.
Spałem w nowym świeżo zakupionym od Dawida śpiworku a że dla niego to max minus 5 stopni to jeszcze drugi letni nawlekłem na wierzch.
Koszmar. Nie dośćże śpiwór szyty chyba na szerokość Chińczyka więc normalny europejczyk średnio rozwinięty może spać co najwyżej na baczność bo nie ma wewnątrz jak ręką ruszyć to jeszcze suwaki w obu śpiworach były po przeciwnych stronach :lup: :lup: :lup:
Jakie ja wyprawiałem ekwilibrystyczne ćwiczenia żeby się w tych śpiworach zaszyć to nie macie pojęcia.
Ale Predator zdaje się nie miał wcale lepiej bo słyszałem jak sapie i w końcu stwierdził że mu się gorąco zrobiło :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: od tego włażenia do śpiwora.
Ale po chwili wszyscy zapadliśmy w sen.
W nocnej ciszy słychać było tylko jak okoliczne drzewa pękają od mrozu.
Te trzaski zagłuszało jedynie solidne chrapanie naszej trójki :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Nad ranem obudziłem się z zamiarem wyjścia na stronę ale jak pomyślałem że potem będę musiał od nowa się zakopywać w tych śpiworach to stwierdziłem że jednak wytrzymam do rana :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Ale koło 8 z rana niestety trza było się wywlec ze śpiwora i wyleźć co wcale przyjemne nie było.
Zanim zdążyłem na siebie pozakładać kolejne zamarznięte nieco warstwy odzieży to solidnie zmarzłem :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Tak więc po szybkim siku :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: od razu przystąpiłem do rozniecania ognia.
okazało się że żaru jest całe mnóstwo - co mnie nieco zdziwiło ale dość szybko w takich warunkach roznieciłem ogień i troszkę się rozgrzałem.

Obrazek

Potem zacząłem odmrażać śniadanie :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
W międzyczasie obudził się Predator i wygrzebał ze swojej zamrożonej norki :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Okazało się Że Predator nie wytrzymał i o trzeciej w nocy musiał lecieć w krzaki a przy okazji narzucił jeszcze towaru na ognisko więc to dzięki niemu nie musieliśmy z rana znowu walczyć z ogniem :brawo: :brawo: :brawo:
Zaczęło się hurtowe odmrażanie żywności i napojów.
Wszystko zamrożone na kość.
ja poszedłem na łatwiznę i zaordynowałem sobie zupki w proszku więc musiałem poodmrażać jedynie wodę ale Predator miał za to z oszczędności danie z fasolki i tuńczyka a zaraz potem żeby nie tracić cennych składników odżywczych w tej samej menażce zrobił sobie ( tak to nazwał ) zieloną herbatę choć jak dla mnie to były jakieś liście porżnięte na grubo z łodygami :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: na koniec w tej herbacie odmrażał sobie jeszcze serek bo nie dało się go ugryźć :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Obrazek
Obrazek

W międzyczasie dołączył do nas Tomek i już w komplecie dokończyliśmy te jakże wesołe śniadanko i spakowaliśmy obozowisko. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

no a potem plecak na grzbiet i do przodu. Cofnęliśmy się do rzeki Długiej, aż pod Okuniew. A potem to już różnie - troszkę przez las a troszkę leśnymi duktami zwiedzając po drodze różne zakamarki dotarliśmy do Mokrego Ługu w Rembertowie
tak jak obiecałem Chłopakom widzieliśmy całą masę dziczyzny.
Saren i jeleniowatych to nie dało by rady chyba policzyć tak się pchały do nas :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Oczywiście żartuję ale rzeczywiście naszą drogę sporo saren i jeleni przebiegało.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
https://lh4.googleusercontent.com/-Y7gs ... 090626.JPG
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W końcu dotarliśmy do kresu naszej poligonowej wędrówki czyli do Mokrego Ługu.
A z stamtąd polami i lasami przedostaliśmy się już do mnie do Ząbek.
Ten ostatni odcinek troszkę nam dał w kość ale w końcu jakoś w komplecie dotarliśmy do chałupy.

i tak to skończyła się nasza weekendowa dwudniowa wyprawa.
W sumie razem zrobiliśmy z pewnością powyżej 30 km
było chłodnawo - żeby nie powiedzieć zimno :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
ale pomimo wszystko było super :brawo: :brawo: :brawo:

Niech żałują Ci co zostali w betonach :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Z wyjątkiem Czołga - Ty Chłopie akurat nie żałuj :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

A tu jeszcze link do zdjęć bo jest ich nieco więcej
https://plus.google.com/u/0/collection/Ezj_ME

Tedziowi, Tomkowi oraz Predatorowi serdecznie dziękuję za wspaniały wypad i towarzystwo.
Chętnie jeszcze razem z Wami połażę

:oki: :oki: :oki: :hejka: :hejka: :hejka: :brawo: :brawo: :brawo:

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 10:40 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2015, o 18:43
Posty: 115
Fajny wypad , :brawo: WY :oki:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 10:49 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4999
Lokalizacja: Ząbki
Dzięki Orzech.
Szkoda że z nami nie poleciałeś :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Ale co się odwlecze .....

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 10:57 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2015, o 12:42
Posty: 422
Dzięki za parogodzinny spacer , fajny rys historyczny . Idąc sam i robiąc mniej hałasu , w dużej odległości natknąłem się
na łosia i całkiem blisko stado saren.
Lechu z miejsca w którym się rozstaliśmy ile było do bunkra?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 11:03 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4999
Lokalizacja: Ząbki
ze 2 - 3 km
jeśli chodzi o ten w którym sobie gotowaliśmy lanczyk. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Fajnie że się z nami bryknąłeś Tedziu.
W sumie dawno się nie widzieliśmy

A co do zwierzaków
jak się cicho idzie to na poligonie dziczyzny wszelakiego rodzaju dostatek
My widzieliśmy wiele saren i jakichś jeleniowatych
A pod koniec nawet kilka łosi stojących w zalanym brzozowym lasku
Na zdjęciach co prawda mało je widać bo nie miałem aparatu z dobrym zumem ale i tak coś tam widać

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 11:43 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 23:56
Posty: 572
Niezła przygoda :brawo:

_________________
idę do Edo .... na pieszo


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 11:45 
Offline
moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 18:44
Posty: 2314
Lokalizacja: Pyrlandia
Pięknie :brawo: Jednak nie zazdroszczę, i tym razem cieszę się, że tak daleko od siebie mieszkamy, bo z pewnością długo namawiać mnie byście nie musieli :mrgreen:
A wodę to trzeba blisko ciała nosić, wtedy nie zamarza ;)

No i gdzie mapka przebytej trasy?

Generalnie :oki:

_________________
"Co to jest droga to najlepiej dowiedzieć się nogami. A już obowiązkowo bosymi"
Bartoszko - Siekierezada


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 12:07 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4999
Lokalizacja: Ząbki
mapkę może wrzuci Tomek jak się u nas zarejestruje :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
pierwszego dnia miał Endomondo włączone ale drugiego już nie bo bateria siadła

Może Dawid się pokusi o odtworzenie naszej trasy na mapie
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
jak coś to Mu pomogę

A i jeszcze tak na chłodno kilka uwag dotyczących naszego sponiewieru
- ważne są buty - wygodne ciepłe i oddychające żeby się nie zapocić bo łatwo o odmrożenie
- trza się ubierać na cebulkę w wiele cienkich oddychających warstw ( niby w naszym klimacie prawda znana d pokoleń ale małokto ostatnimi czasy zdaje sobie z tego sprawę ) podczas marszu z plecakiem mocno się grzejemy więc warto zrzucić jedną czy dwie warstwy żeby się nie zapocić bo to przy takim mrozie katastrofa
-dobra izolacja od podłoża - my z Dawidem spaliśmy na warstwie nawłoci a Tomek na karimacie. Z rana okazało się że pod namiotem Tomka był roztopiony śnieg więc jednak pomimo że karimata alu to ciepła aż tak nie odbijała i ciepło było wyciągane przez zamarznięty grunt
- żarcie warto brać w postaci liofilizantów albo czegoś co się da zjeść po zalaniu gorącą wodą którą łatwiej uzyskać niż tworzyć potrawę z zamarzniętych składników
- wskazane jest żeby dać troszkę cukru organizmowi przy takim wysiłku. jednak czekoladę trza by młotkiem kruszyć natomiast świetnie sprawdza się w tak niskich temperaturach zwykła chałwa.
Nie zamarzła :!: :!: :!: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
- napojów typu kola nie warto brać bo też zamarzną a odmrażanie jest dużo bardziej czasochłonne ze względu na mocne nagazowanie butelki
-dobry porządny śpiwór bo jak ja brałem np dwa to już wchodziłem w kilogramy do noszenia na plecach a warto zminimalizować ciężar plecaka
- trzeba mieć zapasowe rękawiczki, czapkę i skarpetki

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 13:01 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2015, o 20:27
Posty: 745
No no :brawo: :brawo: :brawo: pełny szacun powiniście zacząć morsować


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 13:05 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4999
Lokalizacja: Ząbki
Dawid już w przeręblu siedział
a ja już wielokrotnie zimą się w Wiśle kąpałem :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: i to w ubraniu :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
A Tomek też zdaje się ma zimną wodę zaprzyjaźnioną :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 19:18 
Offline
admin-moderatorka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 23:32
Posty: 2175
Lokalizacja: Pólka Raciąż
Noooo Chłopaki :brawo: :brawo: :brawo: W taką pogodę to wytrzymują najlepsi:)
Co do spania pytanie mam, czy ktoś z Was brał kiedyś ze sobą te cieniutkie koce termo? Bo jeśli okrywani są nimi poszkodowani w wypadkach to może warto je zabierać jako podkładkę pod karimatę?

_________________
To dobrze – powiedziała Mi. – Mały drań jest o wiele lepszy, bo łatwiej go stłuc


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 19:46 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4999
Lokalizacja: Ząbki
rozumiem że chodzi Ci Ewcia o folię NRC czyli srebrną folie którą okrywają po wypadkach
Powiem tak
mam i zawsze ze sobą noszę ale to już raczej do zastosowania w biwakowaniu się nie nadaje
Po pierwsze szybko ją można podrzeć a po drugie i to jest moim zdaniem najważniejsze nie jest paro przepuszczalna.
Do okrycia wychłodzonej osoby zanim przybędzie pomoc jest ok ale jak się czymś takim okryjesz na noc
to się zapocisz a to będzie dużo gorsze rozwiązanie

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 20:33 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 6 lut 2015, o 10:55
Posty: 66
Lokalizacja: Warszawa
Chciałem też wszystkim podziękować za wspólną łazęgę. Do relacji jak zwykle Eltech nie zostawił nic do dodania, ale spróbuję ;)

Tuńczyk w oleju zmienił się w tuńczyka w towocie.

Śmieci w lesie mogą się jednak przydać. Zmrożone drewno ani chrust w żaden sposób nie chciało się zająć. Długo będę pamiętać, jak plastikową butelkę kroiłem na wstążki by podtrzymać rodzące się i jednocześnie gasnące ognisko.

_________________
http://ludzkietropy.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 20:49 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4999
Lokalizacja: Ząbki
Dawid dawaj jakieś zdjęcia :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 21:36 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 wrz 2016, o 19:45
Posty: 51
Panowie, wielki, WIELKI szacun.!!!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 21:42 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4999
Lokalizacja: Ząbki
Ewcia - wielkie dzięki
Wpadasz do nas na zlot w lutym ?
zapraszamy

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sty 2017, o 21:53 
Offline
admin-moderatorka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 23:32
Posty: 2175
Lokalizacja: Pólka Raciąż
Ewa! Przybywaj! :)

_________________
To dobrze – powiedziała Mi. – Mały drań jest o wiele lepszy, bo łatwiej go stłuc


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 sty 2017, o 00:55 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4999
Lokalizacja: Ząbki
no to jeszcze filmik


_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 sty 2017, o 12:46 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 sty 2015, o 20:38
Posty: 1310
Lokalizacja: Warka, Warszawa
Gratuluję wypadu i wytrzymałości :oki: Super przygoda.
Myślałem o Was chłopaki podczas swojego spacerku:
https://plus.google.com/u/0/photos/102060327148015288306/albums/6372476938247329681

_________________
http://kajakczolgowy.blogspot.com

Grupa Kajakowa "MENAŻA 07"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 sty 2017, o 17:26 
Offline

Dołączył(a): 9 sty 2017, o 11:24
Posty: 2
Lechu bardzo wyczerpująco opisał naszą wyprawę. Od siebie mogę dodać tylko tyle, że przy tak niskich temperaturach dobry śpiwór, odzież termalna, kilka par skarpet i dach nad głową to nie wszystko. Trzeba jeszcze koniecznie zadbać o dobrą izolację od podłoża. Podłoga namiotu i gruba, ekranowana karimata nie były wystarczające.
A to trasa naszej wędrówki z pierwszego dnia + około godzina dreptania z drugiego:


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 26 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL