wodniacy.net

usiądź przy naszym ognisku
Teraz jest 21 paź 2018, o 02:06

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 109 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 21 wrz 2015, o 08:06 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 sty 2015, o 20:38
Posty: 1306
Lokalizacja: Warka, Warszawa
Turabat napisał(a):
Zapraszam do oglądania zdjęć pod linkiem:
https://photos.google.com/u/0/album/AF1 ... Y7GxkUE8h5

Error Panie ;)

_________________
http://kajakczolgowy.blogspot.com

Grupa Kajakowa "MENAŻA 07"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2015, o 08:15 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4967
Lokalizacja: Ząbki
Nareszcie się zdjęcia zgrały.
Tu jest link do moich zdjęć https://plus.google.com/photos/111922860703706741731/albums/6196767884595643649

A tu kilka na zachętę :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2015, o 09:03 
Offline

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 22:50
Posty: 95
https://goo.gl/photos/4dJg3MaN2jXSzRzj7

lub ten:

https://plus.google.com/u/0/11179996122 ... 1533298363


A teraz?

_________________
https://www.facebook.com/kajakiembezgranic/


Ostatnio edytowano 21 wrz 2015, o 09:07 przez Turabat, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2015, o 09:06 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4967
Lokalizacja: Ząbki
Bangla :brawo: :brawo: :brawo:

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2015, o 09:09 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2015, o 20:27
Posty: 729
teraz Tak :oki: dzięki :hejka:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2015, o 09:12 
Offline

Dołączył(a): 26 lut 2015, o 20:17
Posty: 42
Lechu, oglądałem Twoje fotki, (Turabata też mi nie działają), i jestem pewien, że było przednio.
GRATULUJĘ Organizatorom i Wszystkim Uczestnikom!!.... a sam żałuję, że mnie tam nie było. Nawet gdybym przypłynął na ostatnim miejscu, to przy takiej obsadzie i tak miałbym powód do dumy :) No cóż, może następnym razem... A znany jest już termin przyszłego maratonu?? :o

Ooo... teraz foki chodzą. Już oglądam :D :hejka:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2015, o 09:47 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 sty 2015, o 20:38
Posty: 1306
Lokalizacja: Warka, Warszawa
Pochwalcie się kto wylosował Sekatexa? ;)

_________________
http://kajakczolgowy.blogspot.com

Grupa Kajakowa "MENAŻA 07"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2015, o 10:10 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4967
Lokalizacja: Ząbki
Za rok o tej samej porze. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Ale w przyszłym roku będziemy szykowali jako klub jeszcze jedną kilkudniową imprezę związaną z Wisłą :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
No a co do samej imprezy to może teraz na spokojnie Wam ją streszczę. Ci co byli wiedzą - a Ci co nie byli i żałują to opowiem żeby wiedzieli co ich ominęło.


My jako organizatorzy a szczególnie Ropuch i Słoneczko mieli niesamowitą ilość prac do przygotowania i ogarnięcia.
Od reklamówek poprzez banery aż po prowiant i sponsorów.
Tylko dzięki ich ciężkiej pracy i poświęceniu udało się to wszystko dopiąć i załatwić.
Ja dojechałem dopiero do klubu w piątek około 15.
Po rozbiciu obozowiska w naszej QmQmowej rodzince czyli obok Norki Ropuszej oraz namiotu Batyaków i Lucy zajęliśmy się sprawami organizacyjnymi i przygotowaniami.
W zasadzie to podziękowania należą się wszystkim którzy pomagali w ten czy inny sposób
Każda pomoc była mile widziana i potrzebna
Nawet tak prozaiczne czynności jak spakowanie gadżetów czy przygotowanie numerów startowych dla zawodników do losowania to też jest zadanie absorbujące czas i ludzi a w zasadzie nie zauważalne dla otoczenia.
Piątkowy wieczór spędziliśmy na przygotowaniach oraz witaniu zawodników oraz ich zakwaterowaniu i pokazaniu gdzie kibelek a gdzie prysznic :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Jednym z pierwszych przybyłych był Sharan czyli nasz forumowy Darek z Basią
Jako że przybyli dość wcześnie to Darek zabrał kajak i popłynął zobaczyć jak Wisła wygląda od tej strony
Wspólny wieczór minął szybko i jako że zawodnicy musieli się wyspać to dość szybko towarzystw się wykruszyło.
Nasze Panie dzielnie walcząc w kuchni przygotowywały na następny dzień zestaw dopalaczy dla zawodników czyli kanapki, banany oraz napoje izotoniczne tak żeby można to było szybko zabrać na motorówki obsługujące nasz maraton.
Z rana pobudka o 5.00 i szybkie mycie i rozpoczynamy przygotowania do maratonu.
o 6,15 jest odprawa gdzie Ropuch jako główny organizator powitał a Batyak jako komandor opowiedział o zasadach.
Nasza Pani Sędzia Główna omówiła sprawy organizacyjne związane ze startem i metą
No i się zaczęło...
Zawodnicy na start a my zaczynamy ganiać
Sporo przed 8 jak ostatni zawodnicy wystartowali mieliśmy chwilkę spokoju na śniadanko.
Słoneczko przywiozła prowiant oraz kuchnię polową
Po rozstawieniu kucharz zabrał się za produkowanie grochówki.
My w tym czasie pomagaliśmy nieco przy rozstawianiu ławek i stołów oraz innych pracach związanych z obsługą imprezy
Dojechała do nas Straż Pożarna oraz służby Medyczne
Policja obstawiała maraton płynąc za uczestnikami motorówką
Nasi klubowi motorowodniacy w swoich łodziach obstawiali punkty kontrolne w Gassach oraz na nawrotce w Górze Kalwarii
a także przy porcie
W międzyczasie zaczęła się klubowa impreza zakończenia sezonu wodniackiego
Minęło południe no i się zaczęło - nasi maratończycy tak dali w palnik że pierwsi zaczęli się pojawiać grubo przed zaplanowanym przez nas czasem.
Potem to tylko nasz Prezes przez megafon ogłaszał dopłynięcie do mety kolejnych uczestników a my z Młodym tylko przynosiliśmy kajaki. W końcu dopłynął ostatni uczestnik i w ramach uczczenia Jego wytrwałości przekroczył metę dwa razy :mrgreen: :mrgreen: pierwszy raz normalnie a drugi raz meta przybiegła żeby mógł ją przekroczyć przy wyjściu z pomostu
Właśnie Jemu oraz Sharanowi należą się bodaj największe gratulacje bo nie dość że nie startowali w maratonach to jeszcze płynęli na niemaratońskim sprzęcie :brawo: :brawo: :brawo:
Potem to już część oficjalna zamknięcia sezonu wodnego została zakończona a rozpoczęliśmy część oficjalną wieczoru komandorskiego czyli odczytanie wyników i wręczenie nagród.
A było tego sporo.
Od klubu nasza Agusia za wyniki sportowe oraz wkład pracy na rzecz rozwoju sekcji otrzymała kamerkę GoPro
Za pierwsze miejsce była łyżka czyli świetne wiosełko
Drugie miejsce to namiot a trzecie wodoszczelny plecak-torba
Nagrodę główną czyli kajak Sekatex ufundowany przez producenta wylosowała ( spośród uczestników którzy ukończyli maraton ) nasza Agusia :brawo: :brawo: :brawo:
Jedyna kobieta w maratonie - nasz Qm Qmowy rodzynek :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
A potem było ognisko i zabawy do rana czyli to co zawsze :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
W niedzielę pobudka już o normalnej porze śniadanko i sprzątanie po imprezie oraz pożegnania z zawodnikami
I tak to w skrócie wyglądało.
Kto nie był niech żałuje bo było wspaniale a kto będzie żałował to zapraszam na następną edycję maratonu za rok

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2015, o 11:04 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 sty 2015, o 20:38
Posty: 1306
Lokalizacja: Warka, Warszawa
:oki: Dzięki Lechu za relację.
Agusi gratuluję wylosowania kajaczka, a wszystkim uczestnikom wytrwałości :oki:

_________________
http://kajakczolgowy.blogspot.com

Grupa Kajakowa "MENAŻA 07"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2015, o 11:53 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2015, o 12:23
Posty: 373
Lokalizacja: Piastanów
eltech napisał(a):
to jeszcze płynęli na niemaratońskim sprzęcie


Oj Lechu, obraziłeś moją Popielę. A w zeszłym roku na Jezioraku wypływała dla mnie 5 miejsce.
Do hangaru i w rufę całować :!: i nie obślinić mi przy okazji :lol: :lol: :lol:

Na typowo niemaratońskim sprzęcie płynęli Sharan i Pitaszyl, co nie znaczy, że i Pawłowi nie należą się owacje na stojąco. Każdy, kto przepstrąguje na Wiśle 30 km ma mój szacunek. A jeśli zrobi to jeszcze bez wcześniejszego intensywnego treningu, pierwszy raz wiosłując łyżką to czapki z głów!

_________________
Jo sem batyak, jo sem strašny netoperek.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 wrz 2015, o 00:35 
Offline

Dołączył(a): 14 mar 2015, o 18:05
Posty: 101
Ze swojej strony chciałbym podziękować wszystkim zamieszanym za ogrom pracy włożony w zorganizowanie całej imprezy, jednocześnie obiecując swoje większe zaangażowanie za rok :roll:
Co do samego wyścigu, jestem bardzo zadowolony bo plan udało się zrealizować idealnie. Wymyśliłem sobie, że dam radę być siódmy i byłem :D
Chociaż oceniałem, że wszystkim łącznie ze mną zejdzie się odrobinę dłużej. Do góry planowałem przepłynąć w 4:30, udało się w 4:18 a z perspektywy całego dystansu, myślę, że mogłem jeszcze kilka minut urwać, bo płynąłem jeszcze dość oszczędnie.
Patent z batonami energetycznymi w skrzyneczce na kokpicie sprawdził się świetnie, na całe jedzenie na trasie straciłem łącznie pewnie ok 1-2minut.
Przetestowałem kilka batonów energetycznych i mam kilka spostrzeżeń:
http://strefamocy.pl/pl/batony-energety ... -125g.html
Bomba kaloryczna, powinien się sprawdzić jako śniadanie przed maratonem i uzupełnienie węglowodanów po. W trakcie maratonu trochę za wolno zaczyna działać i trochę siada na żołądku.

http://strefamocy.pl/pl/batony-energety ... -65-g.html
Działał najlepiej w trakcie treningu, nie siadał na żołądku i dość szybko dawał kopa.

https://www.centrumrowerowe.pl/triathlo ... 61181.html
Działał podobnie jak Vitargo, ale energetyczny kop był poprzedzony lekkim spadkiem mocy ;)

Do picia miałem:
http://strefamocy.pl/pl/mineraly/2050-p ... -tabl.html
Smaczne i chyba działało całkiem nieźle.

Polecam wszystkim sprawdzać takie specyfiki przed zawodami, bo niektórzy mogą słabo je znosić. Ja mam to szczęście, że mam mało wybredne bebechy :)

Jadłem od 2 godziny +/- co 20min. po kęsie różnych batonów i przez cały wyścig nie odnotowałem wyraźnego spadku mocy, co wcześniej mi się zdarzało prawie zawsze.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 wrz 2015, o 00:45 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4967
Lokalizacja: Ząbki
Rozmawiałem z Agusią i Ona wcinała jakieś kosmiczne mikstury z torebki podobnej do pasty do zębów.
Agusia mówiła że po bananie ma kopa na pół godziny a po tej torebce na dwie godziny
Konsystencja papki dobrze wchodzi i nie trzeba od razu popijać suchego pokarmu

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 wrz 2015, o 04:24 
Offline

Dołączył(a): 18 lip 2015, o 22:27
Posty: 9
RELACJA Z GÓRY KALWARII – PÓŁMETEK

Godzina 5.15. Świetlne reklamy nad Klubem łuną rozpraszają mrok poranka. Powoli we wszystkich kierunkach zaczynają się poruszać ciemnoszare sylwetki.
Odprawa.
Przygotowanie.
Koncentracja.
7.00 Płynie pierwszy. Mirek Kowalski. Chwilę stał w nurcie, potem ruszył. Dwie minuty później następny. Bazyl. Turabat już się czai w kolejności..

Wsiadamy do busa. Obok Tomek „Fajeczka”, za kierownicą Jacek. Na pace w ciemnościach i wbrew przepisom Michał do pomocy. W Górze Kalwarii slipujemy motorówkę. Bez Michała nie poradzilibyśmy sobie. Płyniemy pod most kolejowy. Cumujemy do filara.

GÓRA KALWARIA .Półmetek. Nawrotka.
Przygotowujemy z Tomkiem stanowisko , aparat fotograficzny i spokojnie patrzymy w błękitne niebo, tu i tam rozbielone mleczną chmurką.
-Mamy kupę czasu Tomku, zanim ktoś tu przypłynie. Wzięłam karimatę. Chyba się zdrzemnę. Spokojnie mamy czas do południa.
Pogaduszki, błękit rozświetlony przez słońce. Rzeka widoczna na półtora kilometra, do zakrętu.

-Zobacz Tomek, obejrzyj się, tam ktoś płynie – spojrzenie na zegarek- eee... O jeszcze ktoś.. To pewnie jakiś spływ…Chwila letargu – eee… to jeszcze niemożliwe..
Opamiętanie. JAKI SPŁYW POD PRĄD?!!!
Zrywamy się na równe nogi.

Rosną w oczach. Pięknie płyną. Niesamowite pociągnięcia wiosłami. Siła, precyzja, finezja, technika. Pierwszy raz mam to tak na wprost siebie i w takim dystansie. Gapię się z zachwytem.
Podekscytowanie.
Trzech kajakarzy. Dwóch razem, trzeci parę metrów za nimi. Już są blisko. Tadeusz Rek i Piotr Rosada. Spokojnie, razem opływają filar mostu. Po piętach depcze im Darek Kuźniarski Turabat. Uśmiechnięty, ale z pytaniem na ustach „a gdzie jest Marta”?
Ocknęłam się. Żona Darka zawsze robi zdjęcia..
-Tomek, mamy foty chłopaków? Spoglądam na „Fajeczkę”- walczy z aparatem, przykro mu… Oboje za bardzo się zachwyciliśmy. Refleks się spóźnił. Pozostali, którzy przypłyną już zostaną uwiecznieni. Przepraszamy Was. W przyszłym roku jak dacie czadu, to zdjęcia będą na pewno. Bardzo nam głupio.
Czasy:
Tadeusz Rek…………………….……....11.02
Piotr Rosada…………………………...…11.02
Darek Kuźniarski (Turabat)…….. 11.03

Jeszcze trochę i się posypało. Płyną następni. Wszyscy w pięknym stylu, dając z siebie wszystko. Jeden nawet spontanicznie wysapuje „ och, kochany filar”…opływa półmetek i już go nie widać.
Jedni płyną, inni już zawracają, zakotłowała się woda pod wiosłami.

Darek Łapiński (Dlapi)..………......11.27
Jacek Mikita…………………………......11.31
Mirek Kowalski…………………..….....11.37
Mateusz Jasiński…………............…11.40
Artur Sumara…………..................11.43
Sebastian Gorajczyk…………...…..…11.53
Sławek Łukaszewicz (Batyak)….…11.54
Bartosz Najmowicz (Bartuś)……...12.03
Agnieszka Uklańska (Agusia)…..…12.07
Tomasz Kozłowski ………………..…..12.07
Irek Burzych (Bazyl)…………………..12.12
Michał Zielski (Mzielu)……………....12.20
Darek Majchrzak (Sharan)………...12.25
Tomasz Sumara………………………....12.36
Sebastian Banasik (Bany-Sebuś)..12.38

Artur Michalski (Morito)……….......12.58
Jacek Ulewicz……………..…………..….13.07
Wojtek Korpacz (Pitaszyl)……….….13.56
Paweł Grabarczyk…………………..…..14.51

Razem z Pawłem przypływa motorówka z policjantami zabezpieczającymi nasz maraton. Po opłynięciu filara mostu Paweł otrzymuje od nas wszystkich brawa. Płynie kajakiem, który nie jest przeznaczony na maraton. Dał radę. I co więcej – płynąc w dół, dogoniliśmy go z Tomkiem naszą łódką z silnikiem dopiero na głębszej wodzie przy lewym brzegu 300 m przed Klubem.
Szczęściarz, otrzymał owację na stojąco po wejściu do portu.

Dekoracja. Zasłużone miejsca dla najlepszych. Brawa i gratulacje.
Losowanie : Agusia wygrywa kajak! Rozejrzałam się po wszystkich, jak tam staliśmy. I coś Wam powiem:
KAŻDY Z NAS MIAŁ UŚMIECH NA TWARZY. WSZYSCY SIĘ UCIESZYLIŚMY !!!

Na koniec przekażę, jaką sugestię po przepłynięciu 30 km pod prąd miał nasz przemiły QmQmowy Bartuś, bo była dowcipna i twórcza. Otóż osobę (nie została wymieniona płeć) obsługującą półmetek należy wyposażyć nie tylko w kanapki, izotoniki, batony, banany i megafon, ale przede wszystkim w POMPONY (a co za tym idzie jak śmiem się domyślać, pewnie w jakiś układ choreograficzny w niekompletnej odzieży zewnętrznej).

Ja w przyszłym roku podaję do stołu w Klubie.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 wrz 2015, o 07:58 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2015, o 16:47
Posty: 304
eltech napisał(a):
... kosmiczne mikstury z torebki podobnej do pasty do zębów.


Lechu, to nic kosmicznego nie było, tylko żele energetyczne, czyli węglowodany w postaci płynnej, bardzo szybko przyswajalne, popić też trzeba, ale dzięki nim nie myślałam zbyt często o jedzeniu, no i siłę miałam, a tak naprawdę to płynęło mi się świetnie, bo uciekałam Tomkowi, który to przez całą drogę siedział mi na ogonie, i nie mogłam pozwolić sobie na chwilę odpoczynku

Lucy, dzięki za barwną opowieść


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 wrz 2015, o 08:10 
Fajne relacje, brakuje mi tylko jednego w wątku: co się działo z Ropuchem? Czyżby zmowa milczenia...? ;)


Góra
  
 
PostNapisane: 22 wrz 2015, o 08:18 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 sty 2015, o 20:38
Posty: 1306
Lokalizacja: Warka, Warszawa
Lucy napisał(a):
RELACJA Z GÓRY KALWARII – PÓŁMETEK

Superowo się czytało. Rzetelna relacja :oki:

_________________
http://kajakczolgowy.blogspot.com

Grupa Kajakowa "MENAŻA 07"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 wrz 2015, o 08:20 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2015, o 16:47
Posty: 304
relacja Ropucha jest na forum kajakowym
http://forum.kajak.org.pl/ipb/topic/208 ... 015/page-2


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 wrz 2015, o 00:29 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 maja 2015, o 22:48
Posty: 301
No to jeszcze dorzucę swoją relację.

Zacznę od wyrazów szacunku, podziękowania i gratulacji dla Organizatorów – była to moja pierwsza impreza kajakarska, ale nie pierwsza sportowa. I powiem szczerze, bez wazeliny, że naprawdę daliście radę! Bardzo rzadko zdarza się, żeby zawodnicy mogli się skupić wyłącznie na ściganiu, a nie myśleć co, gdzie i jak. A tutaj wszystko chodziło jak w zegareczku. Start – bez żadnych opóźnień (po części wychodzi tu profesjonalizm zawodników, ale jakby organizator był rozlazły, zawodnicy też by się rozleźli), ekipy na motorówkach widoczne, inteligentne i ładne :) (noo, może poza sternikami), pełne poczucie bezpieczeństwa (jak nie motorówki klubowe, to zawsze jakaś policja się kręciła), super doping na mecie, zniesienie kajaka i propozycja zniesienia zawodnika (przynajmniej ja taką miałem od Eltechów :D ). Po prostu - REWELACJA!

Co do samego ścigańska:

Jako że znałem swoją formę tylko na podstawie treningowej rywalizacji z QmQmami, postawiłem na siostro- i bratobójczą walkę z Agnieszką i Batyakiem. Cel: przypłynięcie przed Nimi. Moja życiówka do Gassów plasowała się pomiędzy tą dwójką, reszty rywali nie znałem, a Mateuszek był zdecydowanie poza zasięgiem - raz ścigaliśmy się do wyspy tymi samymi łódkami i tak mi dokopał, że aż bolało.

Najpierw, szczęście się uśmiecha, jak to do początkującego. Losuję 16 miejsce startowe, co oznacza gonitwę za moimi celami, a nie ucieczkę przed nimi - 12 min za Batyakiem i 4 min za Agnieszką. A więc ochoczo na start, oczekiwanie za Jackiem Mikitą, za którym bezpośrednio startowałem, zajęcie pozycji, gosiowe „redi-stedi-goł!” i RURA!

Zgodnie z ustaloną strategią, najpierw do brzegu i ślizganie się między kamlotami. Z zaciekawieniem patrzę, jak Jacek pruje drugą stroną, która od dobrych paru miesięcy jest zamknięta. Myślę, chłopisko się pogubiło i już na starcie będzie miał sporo w plecy. Aż tu „paczę” – kolega wyskakuje z kajaczka, bierze rzeczonego pod pachę i sru z papcia po plaży. Nic nie stracił i w zasadzie tyle go widziałem, bo dalej pociął jak przecinak, w kajaku tym razem.

Tak więc skupiam się na celu nr 1 – Agnieszce. Ustawiam bieg na lekko-żwawy i płynę. Elektrownia, ściana, golasy – Agnieszka nieźle ciśnie, bo niby się zbliżam, ale coś wolno. Wrzucam bieg bardziej żwawy i dopadam Ją dopiero pomiędzy refulerami. Krótka pogawędka i zaczynam namierzać Batyaka. Nie widzę, ale wiem, że gdzieś tam się czai. No i zaczynam kombinować, z czego pewnie Agnieszka i Tomek nieźle się uśmiali. Wychodzę z założenia, że kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa i zaraz za wyspą śmigam w nurt, bo tamci z pewnością kopali się w piachu przy brzegu. Oczywiście, o kopaniu się nie było mowy, chyba że o moim kopaniu z nurtem. W każdym razie po kilkuset metrach wracam z podkulonym ogonem do szeregu, zerkam za siebie i okazuje się, że Agnieszka cały czas siedzi mi na ogonie, świecąc swoją Białą Czapeczką. No i ta Biała Czapeczka będzie moją zmorą do samej Góry.

Cisnę, cisnę, cisnę, zerkam za plecy – Biała Czapeczka. Przy Jeziorce wyprzedza mnie Sebastian, w odwecie wyprzedzam Sharana i Bany-Sebusia. Zerkam za siebie – Biała Czapeczka. Ciszyca – korzystam z mojej supertajnej ścieżki i już jestem pewien, że będzie „baj baj, Biała Czapeczko”, bo płynie jak reszta leszczy drugą stroną, hyhyhy. Aż tu nagle, szok i niedowierzanie! Pierwsze wyjście z supertajnej ścieżki – zamknięte. Drugie wyjście – zamknięte! Szlag. Zostało jeszcze jedno – też zamknięte! Daję głośny upust mojej frustracji, czego na szczęście nikt nie słyszy, bo nikt nie wpadł na ten genialny pomysł, żeby tu płynąć… No, ale nie łamię się - korzystam z patentu Jacka, lekko go ulepszając i biegnę z papcia po wodzie. No, głupia sprawa, myślę, ale przynajmniej uwolnię się od Białej Czapeczki. Taaa…. wypływam zza wysepki, zerkam przez ramię – Biała Czapeczka! Aaaaa! I jeszcze gada coś tam do Tomka… Pewnie się nabija. Całkiem już rozeźlony, wrzucam bieg na poważnie żwawy i mijam Gassy z połamaną życiówką na tym odcinku (o 4 min i to w międzyczasie!). Po drodze ronię łzę nad ropuszym losem, bo akurat wysiada z kajaka przy promie. Uśmiecha się. Twardziel. Ja bym się popłakał jak mała dziewczynka. No nic, QmQmowa paczka poważnie osłabiona, ale walczyć trzeba.

Ostatni odcinek na podprądziu – Gassy-Góra. Pierwszy kryzys – tempo siada, zaczynam zastanawiać się, czy nie poddać się Białej Czapeczce, wycofać i potulnie płynąć razem z nią, bo ewidentnie nie chce odpuścić. Aż tu nagle za ścianą miga coś białego – BATYAK! Szybko odrzucam poprzednią myśl, kryzys mija, dorzucam do pieca (2 jajeczka, 2 pomidorki, 1 żel energetyczny) i ognia! Powoli, powoli zbliżam się, Batyak z lettmannem coraz bardziej widoczni, czekam na błąd. Jest! Przed samym mostem, skręca w wąski przesmyk między wyspami. Na bank z tego nie wyjdzie. Cały zadowolony odbijam na środek i spokojnie czekam na rozwój wydarzeń. Wraca! Biały kajaczek wraca! Już chciałem krzyknąć, że pływać to trzeba umić, czy coś takiego, ale zaraz zaraz… To nie lettmann, tylko plastex. I nie Batyak, tylko Jacek… Znaczy szlak żeglowny… I to bardzo żeglowny – Batyak znowu maleje do maleńkiej białej kropeczki. A Biała Czapeczka ani na chwilę się nie zmniejsza. Na szczęście idzie za mną, bo jakby wybrała drogę Batyaka, jeszcze Ją musiałbym gonić.

Zbliżam się do mostu. Batyak po nawrocie, trochę zdziwiony, że jestem tak blisko, poprawia się w fotelu (tak, lettmann ma fotel) i pochyla do przodu. Znaczy - będzie popierdzielał. Na chwilę o nim zapominam, bo ktoś wydziera się przez megafon i zaczyna robić regularny układ czirliderski na motorówce. Lucy :D Krzyczę, celem zagajenia, że brakuje pomponów, za co Lucy serdecznie przeprasza i obiecuje, że za rok będą i pompony, i odpowiedni strój :) W zamian za mój wkład w uatrakcyjnienie przyszłorocznego wyścigu dostaję czas Batyaka – 9 min przede mną, co oznacza, że mam 3 min przewagi. Mało. Jeden błąd i cały mój misterny plan pójdzie w p*zdu. Tym bardziej, że Biała Czapeczka na ogonie. No nic, trzeba przestać kalkulować i pójść w trupa. Wzorem Batyaka poprawiam się w siedzonku, przy czym o mało nie zaliczam gleby, pochylenie się do przodu odpuszczam, bo plecy bolą i zaczynam walkę. Ze sobą, bo Batyak i Agnieszka zniknęli. Najpierw odzywa się pęcherz - zatrzymaj się, przecież już widzisz na żółto. Rozsądek – Batyak nie sika. Płynę dalej. Ręce – odłóż na chwilę wiosło, odpocznij se. Rozsądek – Batyak nie odkłada i nie odpoczywa. Płynę. Żołądek – podpłyń i weź bananka od Joli. Rozsądek – Batyak by nie wziął. I tak se płynę gadając do siebie. No ale, gdzie oni są? Z przodu nikogo, z tyłu też. To, że w końcu zgubiłem Białą Czapeczkę jakoś mnie nie martwi, ale brak Batyaka już tak. No nic, trzeba robić swoje. Widzę Go dopiero przy golasach, do których dopadam 7 min po nim. Wspaniale – przewagę powiększam do 5 minut! Ostatnie doładowanie do pieca, ostatnie kilometry i META!

Czas – 7:00:03, przed Batyakiem i Agnieszką. Udało się. Dzięki Wam obojgu za super emocje :) No i w ogóle Wszystkim uczestnikom!

Później – ściągnięcie kajaczka przez Eltechów, za co serdecznie dziękuję. Dekoracja. I bal, z którego niewiele pamiętam, więc musiało być dobrze :) Przy okazji przepraszam, że nie pojawiłem się na sprzątaniu następnego dnia, ale takiego kaca to dawno nie miałem :?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 wrz 2015, o 06:45 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2015, o 20:27
Posty: 729
Przeczytałem wszystkie posty i ten Ropucha z forum kajak.org.pl i naszła mnie taka refleksja.Wiemy Ropuchu że zgubiłeś ster ,ale moim zdaniem ster właściwy pozostał na miejscu jako jedyny zawróciłeś by pomóc rywalowi w maratonie co mogło przełożyć się na podium więc czuj się jak byś tam był.J zabrakło jednego dyplomu który się tobie należy Fair play wielki SZACUN i do zobaczyska :hejka:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 wrz 2015, o 08:22 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 sty 2015, o 20:38
Posty: 1306
Lokalizacja: Warka, Warszawa
bartek napisał(a):
Najpierw odzywa się pęcherz - zatrzymaj się, przecież już widzisz na żółto. Rozsądek – Batyak nie sika. Płynę dalej. Ręce – odłóż na chwilę wiosło, odpocznij se. Rozsądek – Batyak nie odkłada i nie odpoczywa. Płynę. Żołądek – podpłyń i weź bananka od Joli. Rozsądek – Batyak by nie wziął.

Solidnie się uśmiałem z rana :lol: :lol: :lol: :oki:

_________________
http://kajakczolgowy.blogspot.com

Grupa Kajakowa "MENAŻA 07"


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 109 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL