wodniacy.net

usiądź przy naszym ognisku
Teraz jest 16 gru 2018, o 17:18

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 29 maja 2018, o 01:29 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 5041
Lokalizacja: Ząbki
Jakoś tydzień temu mieliśmy rodzinny zlot na Mazurach.
Moja Siostrzenica zamówiła domek - co ja mówię domek - willę góralską z bali na 12 osób i w piątek po południu wystartowaliśmy w trasę.
Zanim wyjechaliśmy z Wawki to pojechaliśmy coś zjeść bo reszta rodziny pojechała na dwa samochody już z samego rana więc Oni już tam na miejscu obiad wsuwali. Wiadomo - wylotówka na Gdańsk - korek gigant.
Troszkę się zdziwiłem że Młodemu ( a jechaliśmy mazdunią Młodego ) gps kazał się na "7" kierować czyli trasę na Gdańska skoro ja wcześniej sobie sprawdzałem na kompie i mi ewidentnie wychodziło że powinniśmy śmigać na Wyszków, Pułtusk Ostrołękę i dalej do Bogaczewa bo właśnie w Bogaczewie nad Jeziorem Bocznym kilka kilometrów od Giżycka mieliśmy wykupiony dom.
Za wynajęcie całej chałupy na weekend wyszło nam bodajże 90 zł na łeb za cały weekend.
Niby cena do przyjęcia.
No i jakieś 100 - 150 metrów do jeziora.
Strasznie byłem ciekaw tego wypadu na Mazury bo nie pływałem tam już od drugiej połowy lat 80.
Od tamtej pory byłem kilkakrotnie na Mazurach ale dobrego wrażenia wtedy już nie wyniosłem.
tłok, syf, drożyzna i powszechne chamstwo.
tak więc jedziemy i strasznie jestem ciekaw jak przyjmę tym razem Mazury.
Czy utwierdzę się w przekonaniu czy może wręcz przeciwnie.
Jedziemy i jedziemy - wieczór się zbliża i w końcu jest tabliczka Bogaczewo. Patrzę - o kuźwa - to nie to Bogaczewo :lup: :lup: :lup: Zamiast koło Giżycka wylądowaliśmy koło Elbląga :lup: :lup: :lup: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
I od razu kupa śmiechu bo sobie przypomnieliśmy jak kiedyś na spływ Wieprzem jechaliśmy i też Młody wpisał miejscowość tylko nas wtedy wyniosło ponad sto kilometrów w bok bo wylądowaliśmy pod Dęblinem
Ci którzy wtedy płynęli to pamiętają ile śmiechu z tego było :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
No teraz znów żeśmy rechotali ze śmiechu.
Dzięki temu do właściwego Bogaczewa dojechaliśmy dobrze po ciemku.
Ja sobie zacząłem rozstawiać namiocik na trawniku przed domem a reszta zakwaterowała się w domu.
Niestety wcięło mi gdzieś szpilki do namiotu, cholera myślę sobie - czyżby mi gdzieś podczas pakowania wypadły ??? a może jak niosłem namiot spadły gdzieś w trawnik ???
W czołówce baterie ledwo ledwo więc połaziłem nieco po trawniku ale nie mogłem ich namierzyć.
Trudno - nie ma szpilek trzeba improwizować. Ale jest problem. Teren zadbany, wypielęgnowany, drzewka przystrzyżone - nie ma skąd patyków na szpilki wytrzasnąć.
Na całe szczęście był w chacie kominek, i na zewnątrz grill i do tego zapas porąbanych bierwion brzozowych.
No to złapałem maczetkę i sobie narąbałem szpileczek a nastrugane kawałki posłużyły jako rozpałka do grilla następnego dnia.
W końcu namiot stoi, bambetle rozłożone - można wleźć do chałupy i z rodzinką zasłużone piwko wypić.
W niedzielę jak zwijałem namiot to znalazłem moje własne szpilki - stał na nich rozstawiony namiot ale widać księżniczką ( na ziarnku grochu ) nie jestem bo woreczek ze szpilkami nijak mi we śnie nie przeszkadzał :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Szwagier dalej rechotał że Bogaczewo pomyliliśmy i dosypywał Młodemu do pieca. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
No i tak przy piwku posiedzieliśmy sobie do późna.
Następnego dnia z rana czyli w sobotę - zrobiłem sobie pobudkę koło 9. Przygotowałem sobie kanapkę bo stwierdziłem że w razie czego będzie co na ząb włożyć i po spakowaniu wszelakich bambetli potrzebnych żeby miło i bezpiecznie spędzić czas w kajku zanieśliśmy z Pawłem kajak te sto czy sto pięćdziesiąt metrów i zwodowaliśmy

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Pogoda - cudo - słoneczko grzeje, jest cieplutko i przyjemnie. Wiaterek przyjemnie chłodzi.
Do Mikołajek czyli na szlak z kanałami w prawo a na Giżycko w lewo.
Do Giżycka od wylotu z Jeziora Bocznego jakieś 9 km. a do końca Jeziora Bocznego czyli do wyjścia na Niegocin może z półtora kilometra - tak na oko. Poupychalem wszelakie bambetle sam się rozebrałem żeby się nieco opalić i sobie lajtowo płynę.
Niby godzina 10 a tu na wodzie cisza i spokój - żywego ducha nie ma
płynę ja sobie spokojnie, lajtowo, cieszę się pięknym dzionkiem i nagle patrzę a tu coś mi się w oglądzie widnokręgu nie zgadza.
Widzę wyraźną granicę pomiędzy gładką jak stół wodą a jakimiś wzburzonymi falami.
Podpływam bliżej i już wiem - to granica pomiędzy schowanym za drzewami i linią brzegową Jeziorem Bocznym a Niegocinem.
Na Niegocinie pizga złem. fala z białymi grzywaczami a i już tu wiatr daje się odczuć.
Cieszę się że pomimo pogody mam wszystko co trzeba upchane pod ręką
Wyciągam i zakładam kapok i fartuch.
Myślę sobie być i nie spróbować ??? - w końcu zawsze mogę wrócić
No to płynę. Do Giżycka czyli te 9 km płynąłem przez blisko 2,5 godziny walcząc z falą i wiatrem.
Fale dochodziły prawie do metra miejscami.
Dzięki Bogu że nie płynąłem wyprawowo czyli nie miałem nawalonego towaru w lukach tylko całkiem na pusto.
Dzięki temu kajak doskonale radził sobie z falami. Fale wahały się tak między 50 a 70 cm ale były miejsca gdzie i do metra bujało
Niestety z tego rejonu zdjęć z oczywistych powodów brak :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
W końcu po 2,5 godzinach walki dopłynąłem do Giżycka. Oj pozmieniało się tu troszkę od mojego ostatniego pobytu w latach 80 :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Tu w Giżycku wiatr już tak nie dymał a i fala była minimalna.
Nawet zaczęły się pojawiać jakieś jednostki na wodzie.
Jako że do Giżycka płynąłem wzdłuż mojego prawego brzegu to postanowiłem wracać także wzdłuż mojego prawego brzegu czyli zataczając regularne kółeczko dookoła Niegocinu. Minąłem zatem Wilkasy i popłynąłem z powrotem w kierunku Jeziora Bocznego i Bogaczewa.
Powrót do Jeziora Bocznego zajął mi coś koło 45 minut czyli prawie trzy razy szybciej. To tak może troszkę pokazuje jakie warunki na wodzie były.
Niestety ponieważ mój Sekatuś jest bez steru to na tylnej fali z baksztagu kajakiem mi ciągle rzucało.
Znów mi się przypomniało jak Wisłę z Młodymi Agatą płynęliśmy i dokładnie tak samo było na Zalewie Włocławskim.
Kajak zachowywał się jak uparty osioł i płynął tam gdzie on chciał a nie ja. Troszkę mnie to siły kosztowało ale jak mi dobrze fala podpasowała to dostawałem takiego kopa że prawie mnie w fotel wgniatało :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Obrazek
Obrazek

Przy wejściu na Jezioro Boczne zrobiłem sobie drugi postój ( pierwszy na główce portu w Giżycku ) i musiałem opróżnić luki z wody

Obrazek

Po raz pierwszy o dziwo wodę miałem nawet w tylnym luku.
To do tej pory jeszcze mi się nie zdarzyło.
Tak sobie łaziłem po tym kawałku prywatnej plaży ( wszędzie tabliczki zakaz cumowania, zakaz wejścia, teren prywatny, plaża prywatna ) i się zastanawiałem czy nie pobujać się jeszcze lajtowo po Bocznym i nie wrócić do obozowiska.
Miałbym troszkę spokoju bo cała reszta pojechała na zwiedzanie Wilczego Szańca.
Ale sobie pomyślałem że się będą ze mnie wyśmiewać do końca życia że do Mikołajek nie dopłynąłem :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
A dupa - nie dam im takiej satysfakcji. Żeby się waliło i paliło - Mikołajki są moje.
Po tak ciężkiej walce stoczonej z samym sobą wsiadam do kajaka i płynę dalej.
Wpływam na Jezioro Boczne i od razu zdejmuję i fartuch i kapok. Uf - nareszcie - sama przyjemność pływania.
Gonie do pierwszego kanału

Obrazek
Obrazek

Jak widać kanał Kula jest króciutki a za nim ciągnie się dość długie Jezioro Jagodne.
Tu na jeziorze z powrotem zakładam kamizelkę i fartuch bo nieco wieje - co prawda do Niegocina się to nie umywa ale jednak ...

Obrazek
Obrazek

Troszkę zgłodniałem a poza tym niemiłosiernie mnie dupsko od siedzenia w kajaku rozbolało.
Szukam więc jakiegoś miejsca na rozprostowanie kości.
Oczywiście brzegi zarośnięte trzcinami a jak nie ma trzcin to wszędzie tabliczki z wiadomym tekstem.
Zdaje się wszystko dookoła wykupili. Ale znajduję małą wysepkę z małą zatoczką.
Wykąpałem się zjadłem pół kanapki lekko namoczonej pomimo że zawinięta w torebkę foliową to jednak po Niegocinie pływała sobie w luku.
Przez to że byłem teraz na głównym szlaku łączącym Mikołajki i Giżycko a i pora już był niezbyt poranna to i na wodzie zaczęło sie pojawiać więcej jachtów. I motorówek rzecz jasna.
Część jachtów szła na silniku czyli chcieli jak najszybciej przebić się przez kanały a część zaraz po wyjściu z kanału stawiała maszt, wciągała szmaty i halsowali.
Tym widać się nie śpieszyło i dla Nich to była zabawa. To moim zdaniem prawdziwi żeglarze.
Przypomniało mi sie jak przed laty właśnie tak myśmy pokonywali te wszystkie jeziorka i kanały.

Obrazek
Obrazek

Nawet jeden z przepływających jachtów ( płynął w kierunku Giżycka ) zawrócił, podpłynął do mnie i zaproponowano mi że ponieważ pogoda okrutna bo i wieje i buja a ciągle się rozwiewa to że mnie podwiezie do Giżycka.
Podziękowałem, pomachałem i stwierdziłem że pora ruszać dalej bo jeszcze mnie kto na siłę uszczęśliwi i cała rodzina mnie wyśmieje że do Mikołajek nie dopłynąłem :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Czyli jednak jeszcze przed sezonem letnim na Mazurach z kulturą u Żeglarzy nie jest źle :brawo: :brawo: :brawo:
Generalnie nawet motorowodniacy zwalniali w moich okolicach ale to chyba bardziej przez to że mój kajaczek był raczej niecodziennym dla nich widokiem tym bardziej że nie chowałem się po przybrzeżnych trzcinach tylko prułem środkiem jeziora :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Obrazek

W końcu jezioro się skończyło i wpłynąłem w kolejny kanał.
Okazało się że na brzegu kanału były jakieś zawody wędkarskie bo siedziało tu pewnie z 50 wędkarzy
Żeby im nie przeszkadzać odbiłem na drugą stronę kanału i popłynąłem dalej lewą stroną. Nic z naprzeciwka akurat nie płynęło więc spokojnie mogłem płynąć po angielsku - lewą stroną.
Gadałem sobie z wędkarzami i wszyscy stwierdzili że w tym roku jeszcze żadnego kajaka tu nie widzieli.
Albo byłem pierwszy albo kajaki pływały jak ich na rybach nie było :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Obrazek
Obrazek

Jednak od lat 80 widzę że kanały nie były remontowane.

Obrazek

Widać na tym zdjęciu że kiedyś kanały były obetonowane na całej swojej długości łącznie z główkami wejściowymi.
Kiedyś ( obecni żeglarze tego może już nie pamiętają ) ale te betonowe brzegi służyły do burłaczenia łodzi.
Ponieważ silnik na łodzi był ewenementem to pływało sie tylko na żaglach. Do portu wchodziło sie na żaglach i z portu wychodziło
Po dopłynięciu do kanału zwalało sie szybko żagle, kładło maszt, robiło losowanie i ten który miał pecha trafiał do burłaczenia najdłuższy kanał :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Burłaczenie polegało po prostu na tym że ten z pechem trafiał na ten betonowy murek i na cumce ciągnął całą łódź wraz z resztą załogi rozwaloną wygodnie po łódce i całą zawartością tejże łodzi :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Oj naciągałem się w ten sposób :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Teraz już się nie da - Musi być silnik bo bez tego nie ma jak przejść kanału a jacht to nie kajak i pagajowanie trwało by cały Boży dzień.

Obrazek

Trzeba też zachować uwagę bo z wody wystają często same pręty po zbrojonym betonie.
No i kolejny kanał.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na końcu kanału znów małe jeziorko
Znów trza poszukać jakiejś miejscówki do wyjścia na ląd bo już dupskozaczyna dawaćo sobie znać
Znalazłem zajebistą miejscówkę ze slipem. A jakże - teren prywatny ale ponieważ nikogo na terenie nie było - jeszcze nie sezon - to pozwoliłem sobie na małe cumowanie i odpoczynek
Ale z pewnością w sezonie nawet bym pewnie nie zdążył dobić do brzegu a już bym joby zbierał za samą chęć dobicia

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Potem znów kolejny kanał tym razem króciutki

Obrazek
Obrazek

I wypływam na Jezioro Tałtowisko.
Tu dostałem dość silny boczny wiatr i pomimo że wlot następnego kanału był tuż na wprost to sporo mnie zdryfowało
Ale dopłynąłem i wbijam się na ostatni kanał łączący Wielkie Jeziora Mazurskie

Obrazek
Obrazek

W końcu mijam ostatni kanał i wypływam na wody Jeziora Tałty.
Wita mnie tu duży ruch skuterów, motorówek i żaglówek.
Nawet ładnie wieje ale płynę zasłoniętym brzegiem i nie odczuwam tak wiatru ani fali

Obrazek

Stąd to już tylko parę kilometrów do mety
Szukam sobie miejscówki na mały postój.
Znajduję bardzo malownicze miejsce, o dziwo bez żadnych tabliczek.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Tam w oddali widać Mikołajki.
Kończę więc moją nieco namiękniętą kanapkę i dzwonię do Młodego żeby odpalał furę i przyjeżdżał do Mikołajek zabrać mnie z wody.
Młody właśnie zażywał kąpieli w jeziorze więc stwierdziłem że spokojnie- poszukam miejsca do wyjścia na ląd i dogodnego dojazdu samochodem bo z tym może być chyba największy problem.
Znajduję port jakieś 300 - 500 metrów przed mostem i tam wychodzę na brzeg.

Obrazek

Po rozmowie z Bosmanem okazało sie że mogę bez problemu wyjść na slip a od slipu do bramy jest raptem 50 metrów więc sobie spokojnie wszystko pod bramę przeniosłem i obwiesiłem okoliczny parkan mokrymi rzeczami.
Zdążyłem sie przebrać, żeby Młodemu siedzenia nie zamoczyć mokrymi gatkami, Rozstawiłem sobie leżaczek,połaziłempo oklicy a tu nagle Młody podjeżdża.
Szybkie pakowanie bambetli i kajaka i szybki powrót do domku.
Okazało się że reszta rodziny tak się zmęczyła zwiedzaniem że większość pomimo wczesnej godziny poszła spać .
Ja swój spływ skończyłem około 18 z minutami czyli zajęło mi to 8 godzin.
A według locji z Giżycka do Mikołajek jest nieco ponad 37 km.
Plus to z Bogaczewa do Giżycka czyli jakieś 9 - 10 km
W sumie razem dystans ( według Locji ) wyszedł mi 47 km w tym 9 pod silny wiatr i fale .
Miałem kilka postojów, a wyszło mi że z całej rodziny byłem jednym z mniej zmęczonych :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Po powrocie wychyliłem buteleczkę piwa, rozpaliłem grilla a raczej ognisko na grillu i ugrillowałem to co młodzież przygotowała.

A w niedzielę wszyscy całą rodzinką poszliśmy na plażę miejską pustą całkowicie a świetnie zrobioną i do południa się plażowaliśmy.
Były kąpiele, skoki do wody wywrotki w kajaku - oj działo się ale to już inna bajka i tajemnic rodzinnych zdradzać nie będę :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: .
Pokażę Wam tylko jak się bawiliśmy na pomoście :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Mam nadzieję że Was tym całkiem nie zanudziłem
:hejka: :hejka: :hejka:


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 maja 2018, o 06:57 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 sty 2015, o 20:47
Posty: 605
Nie zanudziłeś Lechu, nie zanudziłeś! Masz bardzo rodzinną Rodzinę. Poznałem Cię już na tyle, że wiem, że w dużej mierze jest to Twoja zasługa. Piękny spacer po jeziorach zrobiłeś. Zazdraszczam. I nawet się złoszczę, że mnie z Tobą nie było.
:hejka:

_________________
Kleszcze na Madagaskar!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 maja 2018, o 08:49 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 5041
Lokalizacja: Ząbki
w mojej rodzince od najmłodszych moich lat jakoś się tak w kupie wszyscy trzymają
Ja właśnie uchodzę za największego odludka bo często sam gdzieś wyjeżdżam tak więc nie jest to moją zasługa ale raczej całej rodziny że takiego dziwaka który łazi po lasach, śpi w namiocie i pływa po rzekach tolerują :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 maja 2018, o 10:40 
Offline
admin-moderatorka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 23:32
Posty: 2178
Lokalizacja: Pólka Raciąż
Pamiętam telefon: A gdzie Ty jesteś Lechu? Do Mikołajek płynę:) :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Fajna sprawa takie spotkania :) :) :) A Siostra Twoja niejednego by zadziwiła sprawnością z jaką po lasach chodzi :) :)

_________________
To dobrze – powiedziała Mi. – Mały drań jest o wiele lepszy, bo łatwiej go stłuc


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 maja 2018, o 21:15 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2015, o 12:42
Posty: 428
Nieźle, Lechu, bo z tego co widać to warunki na wodzie nie rozpieszczały, a i dystans całkiem spory
jak na okazjonalne pływanie. Fajnie się czyta.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 maja 2018, o 22:05 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 5041
Lokalizacja: Ząbki
Dzięki Wam - podbudowaliście mnie :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 maja 2018, o 17:43 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2015, o 16:23
Posty: 951
Powiem krótko, gratuluję 8-)

_________________
Krótko i na temat
Grupa Kajakowa "MENAŻA 07"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 maja 2018, o 20:40 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 5041
Lokalizacja: Ząbki
szkoda Sikor że Cię tam nie było = żałuj :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 cze 2018, o 12:24 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2015, o 16:23
Posty: 951
eltech napisał(a):
= żałuj :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

to "żałuj" z tymi trzema zielonymi ... jakoś tak nie pasuje do "szkoda Sikor że Cię tam nie było" :lol:

_________________
Krótko i na temat
Grupa Kajakowa "MENAŻA 07"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 cze 2018, o 20:22 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 5041
Lokalizacja: Ząbki
Sikor - Ty już dobrze wiesz że to szczery żal
Ale będzie okazja bo chciałbym jakiś lajtowy weekendowy spływik może Pilicą od zapory uskutecznić więc się jeszcze jakoś ponamawiamy na spotkanie

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL