wodniacy.net

usiądź przy naszym ognisku
Teraz jest 20 wrz 2018, o 03:39

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 29 maja 2018, o 16:11 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2015, o 12:06
Posty: 229
Data: 25-27 maja 2018
Trasa: Daleszyce (rynek, start) -Wysokówka - Kiełki - Złota Woda - Huta Szklana - Kakonin - Św. Katarzyna (meta)
Długość trasy: 53,5 km (nam wyszło 57 km)

I stało się. Po maratonie pieszym "Przedwiośnie" nadszedł czas na kolejny, tym razem na 50 kilometrów (a właściwie 53,5, bo tyle wynosiła docelowo wyznaczona przez organizatora trasa).
Z Lublina wyjechaliśmy w prawie stałym składzie: ja, Gosia i Radek, a dołączył do nas również "maratończyk" Tomek. Tym razem nie mieliśmy w planach zwiedzania, dlatego wyjechaliśmy przed godziną 14, jednak na tyle wcześnie, by odwiedzić sympatycznego kolegę Prusa.
Podróż upłynęła w malowniczych okolicznościach przyrody, wskazanych przez nawigację.

Obrazek

Widok na Święty Krzyż, tam jutro będziemy podczas maratonu.
Obrazek

Po kawie zgłosiliśmy się w biurze maratonu w Św. Katarzynie, czyli w schronisku "Tanie spanie". Odebraliśmy pakiety startowe i tradycyjnie już udaliśmy się na krótki spacer. Poniżej nasze urocze miejsce noclegowe.
Obrazek

Podczas ostatniego pobytu na "Przedwiośniu" Gosia z Lechem odkryli pizzerię prowadzoną przez rodowitego Sycylijczyka. Pamiętny smak pizzy zawiódł nas w to miejsce po raz kolejny.
Obrazek

Gorąco polecamy "Słońce Sycylii" w Świętej Katarzynie.
Debatujemy nad jutrzejszą trasą. Gosia była na 50-tce rok temu, ale trasa w końcowym odcinku została w tym roku zmieniona.
Obrazek
foto Radek

Po kolacji chwilę poszwendaliśmy się jeszcze po okolicy.
Obrazek

Obrazek


Pozostawało tylko sprawdzić wyposażenie plecaków i udać się spać. Od godziny 7 rano w sobotę organizatorzy zapewnili transport do Daleszyc, czyli na start maratonu. Atmosfera na rynku była jak zwykle serdeczna i pełna wyczekiwania na gong.

Obrazek


Pogoda zapowiadała się dobra, choć zachmurzenie i lekka duszność w powietrzu zwiastować mogły opady. Oczywiście mieliśmy ze sobą kurtki.

Obrazek

Po grupowym zdjęciu i ostatnich wskazówkach Pawła ruszyliśmy o godzinie 8 na dźwięk gongu tybetańskiego. Początkowo szliśmy szlakiem niebieskim asfaltową drogą. Potem weszliśmy w las. Zdjęcie wykonane przez znanego już nam wszystkim Zbigniewa Borowca, fotografa maratonowego.

Obrazek

I niemal od razu zaczęło padać. Na razie nie zdecydowałam się założyć kurtki, gdyż było bardzo gorąco!

Obrazek

Tutaj kierowaliśmy się oznaczeniami organizatora. Deszcz dawał się we znaki umiarkowanie.

Obrazek
foto Radek

Po 12 km pod górą Wysokówka czekał na nas Pierwszy Punkt Kontrolny. Można było uzupełnić wodę w organizmie oraz przekąsić co nieco (ciastka, owoce). Idziemy dalej, miejsce urokliwe.

Obrazek
foto Radek

Wyłazi słońce i natychmiast robi się "porno". Pot leje się z nas strumieniami. Na szczęście widoki wynagradzają trudy.

Obrazek

Na górze Kiełki (18 kilometr) czekał na nas mini punkt kontrolny w postaci książki, z której każdy (na dowód, że tam był) musiał wyrwać jedną kartkę. Upewniłam się - książka pochodziła z makulatury i tam też miała trafić. Tytuł powalił nas na kolana. Śmieszki z tych organizatorów!

Obrazek
foto Radek

Obrazek

Złota Woda. Drugi Punkt Kontrolny. Za nami 24 kilometry.
Pysznaaa pomidorówka stawia nas na nogi. Ja akurat odpisuję na sms-a koledze, z którym między innymi wybieramy się na Wieprz. Tak to jest, jeszcze jedna impreza się nie skończyła, a w planach już następna.

Obrazek
foto Radek

Jeszcze chwila na opatrzenie stóp.
Obrazek
foto Radek

I ruszamy dalej. Bardzo nie podobają nam się te chmury, bardzo bardzo.
Obrazek

Miejscowość Płucki.
Obrazek

Poniżej dwa zdjęcia pożyczone od Andrzeja. Kobyla Góra, jest dużo błota, trzeba uważać, w dodatku szaleją tu panowie z piłami :(

Obrazek

Można się zgubić, bo część drzew z oznaczeniami szlaku została ścięta.

Obrazek
fot. Andrzej Armada

Na górze, przy odejściu na szlak czerwony, dopada nas burza, na szczęście krótka. W dodatku panuje chaos związany z wycinką drzew. I niestety skręcamy w złą stronę. Na szczęście szybko orientujemy się w błędzie i cofamy. Łapiemy właściwy kierunek na Trzciankę. Poniżej Słupianka, praktycznie bez wody.

Obrazek
foto Radek

W Trzciance na drodze asfaltowej chwilę rozmawiamy z rowerzystami z Poznania, którzy będą "atakować" Św. Krzyż od strony Huty Szklanej. My idziemy dalej czerwonym szlakiem.

Obrazek
foto Radek

I jest. Łysiec. Chmury wypiętrzają się coraz mocniej, słychać dalekie pomruki. Trochę niepewnie patrzymy na to z Radkiem.
Obrazek

Zbiegamy niemal asfaltem do Huty Szklanej. Mijamy "naszych" rowerzystów. Jest, Trzeci Punkt Kontrolny w znanej nam karczmie, 39 kilometr. Znów posilamy się ciastkami i owocami. Uzupełniamy płyny. Jest woda, jest cola.

Obrazek
foto Radek

Postanawiamy chwilę odpocząć, choć czujemy oddech burzy na plecach. No trudno, człowiek musi czasem odpocząć.
Przed nami już tylko 14,5 km, w tym połowę do Kakonina. Odcinek będzie wiódł przyjemnym laskiem. Foto tym razem zrobione przez maratonową fotografkę, Magdalenę Bogdan.

Obrazek

Po drodze wiemy już, że nie unikniemy burzy. Przyjmujemy plan A na wypadek, gdybyśmy nie zdążyli wyjść z lasu - trzeba schować się w niskich zaroślach, z dala od drzew. Plan B, gdybyśmy zdążyli wyjść z lasu - absolutnie nie przebywamy na "wolnej przestrzeni", spróbujemy schować się w gospodarstwie. Tak prezentowała się granica między ciemnością (las) a jeszcze światłością (wieś). Między błyskiem a grzmotem zdążyliśmy policzyć tylko do dwóch. ZWIEWAMY.

Obrazek
foto Radek

Udaje nam się dopaść do pierwszego za lasem gospodarstwa. Pierwsza furtka zamknięta, biegniemy od podwórka. Na szczęście gospodarz widział nas przez okno i wybiegł nam na spotkanie. Była już ściana deszczu. Tyle co zdążyliśmy wejść pod daszek werandy - armagedon przybrał na sile. Pioruny waliły jeden po drugim.

Obrazek
Do piorunów dołączył grad.

Jakie to szczęście, że zdążyliśmy wyjść z lasu.

Obrazek
foto Radek

Minuty mijały, a burza nie ustawała. Mieliśmy wrażenie, że gdy się oddalała - przychodziła następna. Trwało to prawie półtorej godziny. Gospodarzom zaczął przeciekać dach, a kapiąca woda miała barwę żywej czerwieni... co od razu nasunęło nam skojarzenia z "Czerwoną oberżą". Żarty żartami, nie wnikamy, za to jesteśmy bardzo wdzięczni za gościnę.
Musieliśmy podjąć decyzję o dalszej wędrówce. Burza przeszła, deszcz jest mniej straszny.

Obrazek

Wyjście z podwórka było wyzwaniem, bo od razu wpadliśmy w wodę do kostki, a miejscami do półłydki. Również droga okazała się kompletnie zalana. Od spotkanej kobiety dowiadujemy się, że sąsiednia wieś Bieliny została podtopiona, a rzeka zerwała most.

Obrazek

Zdjęcie poglądowe z relacji Andrzeja, autorka zdjęcia Aneta A. Właśnie tego zdołaliśmy uniknąć.
Obrazek
foto Aneta

Musimy przejść przez "rzekę".
Obrazek

Tę z kolei mijamy.
Obrazek

Dochodzimy do Kanonina. Pozostało nam jeszcze 7 km. W Kakoninie pali się dom uderzony piorunem, gasi go 5 jednostek straży pożarnej. To prawdziwy krajobraz po bitwie, smutno i przykro. Tęcza obiecuje, że wszystko będzie dobrze. Zostawiamy Kakonin i zmierzamy do Świętej Katarzyny. Radkowi namókł aparat, mój nie radzi sobie po ciemku, zatem na tym kończy się fotograficzna relacja z maratonu.

Obrazek

Na mecie meldujemy się przed godziną 22. Przysługujący pyszny, gorący, pikantny gulasz jemy w łóżkach...
W niedzielę mamy słoneczną pogodę, to dobrze, bo nic nie przeszkodzi gali medalowej.

Obrazek
foto Radek

Obrazek

Organizatorzy zadbali o część kulturalną, może zwiedzić Muzeum Minerałów i Skamieniałości. Jest bardzo ciekawe, właściciele zgromadzili mnóstwo ciekawych okazów z całego świata.

Obrazek

Jest dość wcześnie, zatem idziemy jeszcze na gofry.

Obrazek

W drodze do Lublina zatrzymujemy się jeszcze na chwilę w Opatowie.
Tego maratonu na pewno nikt z uczestników nie zapomni. Niestety, gwałtowne zjawiska pogodowe towarzyszą nam coraz częściej. O tym, jak są niebezpieczne, przekonaliśmy się z Radkiem podczas niedawnego wspólnego wyjazdu, dlatego teraz hasło o tym, że w pasji trzeba zachować zdrowy rozsądek, przyświeca nam w decyzjach. Czego i Państwu życzę :)
Dziękuję współtowarzyszom za piękny wyjazd i wspólne pokonanie maratonu. To był dobry czas.

_________________
http://panirybka.blogspot.com

FOTY


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 maja 2018, o 20:07 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2015, o 20:27
Posty: 719
Gratulacje :brawo: :brawo: :brawo:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 maja 2018, o 09:14 
Offline
admin-moderatorka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 23:32
Posty: 2164
Lokalizacja: Pólka Raciąż
:brawo: :brawo: :brawo:

_________________
To dobrze – powiedziała Mi. – Mały drań jest o wiele lepszy, bo łatwiej go stłuc


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 cze 2018, o 10:19 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4934
Lokalizacja: Ząbki
Ja co prawda Maguś już Ci smsikiem gratulowałem ale dopiero teraz miałem okazję przeczytać i obejrzeć co się tam u Was na maratonie działo.
No istny armagedon mieliście.
Trudne warunki pogodowe żeby nie powiedzieć że bardzo trudne.
Z pewnością będziecie o tym maratonie długo pamiętać i przypominać sobie w opowiadaniach.
Jeszcze raz wielkie gratulacje Maguś
Czyli następny pełny to już Przedwiośnie będzie :brawo: :brawo: :brawo:

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 cze 2018, o 08:25 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 sty 2015, o 20:47
Posty: 551
Kuźwaaaa!!! Taki niby ze mnie "erudyta", a nie wiem Maguś, co napisać, żeby oddać to, co myślę o Twoim starcie w Maratonie Świętokrzyskim. Nie będę "na siłę" nic wymyślał. Po prostu Cię podziwiam.
Nigdy bym nie przeszedł 50 kilometrów. Nie dałbym rady. Jak patrzę na niektóre zdjęcia, to myślę, że niegłupim pomysłem byłoby wzięcie na tę imprezę kajaków... :D

Ps. Żeby nie zaśmiecać Twojego tematu, w "Pogadusze" napiszę swoje wrażenia ze spotkania Witka (Wit 47) na pilicznym spływie po ok 5 latach internetowej "znajomości".
:hejka:

_________________
Kleszcze na Madagaskar!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 cze 2018, o 14:01 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2015, o 16:23
Posty: 923
Dołączam się do gratulacji i w tym miejscu 8-)

_________________
Krótko i na temat
Grupa Kajakowa "MENAŻA 07"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 cze 2018, o 22:49 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 sty 2015, o 12:06
Posty: 229
Dzięki wszystkim za gratulacje.
Na zdjęciach mam uśmiechniętą gębę, ale to pozory :lol:

Ale jak jest ciężko, to potem jest przyjemnie.

_________________
http://panirybka.blogspot.com

FOTY


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 cze 2018, o 10:24 
Offline
admin-moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2015, o 21:53
Posty: 4934
Lokalizacja: Ząbki
Najważniejsze że tym razem nogi są całe

_________________
ALBUM ZE ZDJĘCIAMI
BLOG - ELTECHOWE PODRÓŻE


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL